środa, 26 marca 2014

Prolog

Jeszcze pięć kilometrów, jeszcze tylko pięć... - biegnę leśną ścieżką już od ponad godziny. Wiem że dam radę. Przecież to nie pierwszy raz. Powrót do formy zawsze jest trudny, ale zostało tak mało czasu. Za zakrętem równe dziesięć metrów i skręcam w prawo, a potem już prosto do domu... Nagle potykam się o "coś" leżącego na ścieżce i wykładam się jak długa na ziemi. - O Boże! - właśnie tyle zdołałam z siebie wykrzesać, gdy zobaczyłam "o co", a właściwie "o kogo" się potknęłam.




***



No to początek już mamy, mam nadzieję, że się spodoba :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz